sobota, 29 czerwca 2013

Mróz w środku lata, czyli koncert Mroza

Macie czasami tak, że czekacie na coś bardzo długo, a potem jak już to dostaniecie to jesteście najszczęśliwszymi ludźmi na świecie? W sobotę 22 czerwca poczułam co to spełnione marzenie. Niby nic.. koncert Mroza, polskiego artysty. Niby nie trudno pójść na Jego koncert.. A jednak ja miałam jakiegoś pecha i za każdym razem jak był koncert blisko mnie to nie mogłam się pojawić. Po 3 latach czekania udało się. Kilka miesięcy temu koleżanka powiedziała mi, że Łukasz będzie w Tczewie. :) Już wtedy byłam mega szczęśliwa na samą myśl, ale im bliżej koncertu bym bardziej nie chciało mi się tam jechać.. Wszyscy znajomi mnie olali i ''nie mogli'' ze mną pojechać, jedynie Madzia (dziewczyna, którą poznałam na twitterze, kibicka mojej kochanej Borussii Dortmund) miała przyjść do mnie przed koncertem na chwilę. W sobotę rano zdecydowałam jednak, że marzenia najważniejsze i JADĘ!
Godzina 18.00, a ja już w Tczewie czekam pod samą sceną, do koncertu zostało jeszcze 1,5h. Po jakichś 15min dołączyła do mnie Magda, miałyśmy mały problem z rozpoznaniem się, bo jeszcze nigdy się nie widziałyśmy, ale udało się. Po pół godzinnej rozmowie na temat koncertów w Tczewie oraz piłki nożnej pożegnałyśmy się i zostałam sama w tłumie małych dzieci (koszmar) oraz starszego Pana, który cały czas marudził.  Wybiła upragniona godzina 19.30, ale oczywiście byłoby za pięknie gdyby koncert zaczął się na czas, Pan obok mnie najchętniej by Ich wszystkich tam pozabijał, ale w końcu na scenie pojawili się muzycy Mroza, a po chwili dołączył do Nich sam Artysta. :)
Zaczął się ogień! Koncert zaczął piosenką 'wait up'. Byłam w szoku patrząc na to co dzieje się na scenie. Łukasz na żywo brzmi na żywo 1000 razy lepiej, a to co robi na scenie... brak słów. Była od Niego mega pozytywna energia, która szybko udzieliła się publiczności. Po kilku piosenkach, każdy skakał i śpiewał z Mrozem jeśli znał tekst. Ja osobiście jeszcze 2 dni po koncercie nie mogłam mówić, bo miałam zdarte gardło. :) Ten 1,5 godzinny koncert minął zdecydowanie za szybko. Po kilku piosenkach na bis trzeba było się rozstać. Później Mrozu wyszedł na chwilę do fanów, niestety nie udało mi się Go 'dorwać'. Trudno innym razem.
I tak właśnie jedno z moich marzeń zostało spełnione. Zostały mi po tym dniu wspaniałe wspomnienia,zdjęcia oraz dawka pozytywnej energii. :) Mam nadzieję, że szybko uda mi się pójść na następny koncert.
A teraz filmik znaleziony w necie i kilka fotek.
Pozdrawiam i dziękuję z góry za komentarze :)





































piątek, 28 czerwca 2013

Witam!

Hej!
Postanowiłam, że założę nowego bloga, ponieważ poprzedniego strasznie zaniedbałam. Mam nadzieję, że tego będę prowadzić już systematycznie, a Wam się spodoba.
Będę pisała o wszystkim, o sobie, muzyce, filmach, koncertach itp.
Już jutro umieszczę tutaj relacje z koncertu Mroza, na którym ostatnio byłam.
Zapraszam do komentowania i obserwowania. :)
Buziaki!